Szeryfoo
e-mail: biuro@szeryfoo.pl
Kajaki
Off-road
Domki letniskowe

Witamy w Szeryfoo!

Chcesz poznać smak prawdziwej przygody? Sprawdź już teraz, co przygotowaliśmy dla Ciebie. Zapoznaj się z naszą pełną ofertą.

Obecnie nasza oferta obejmuje spływy kajakowe na Kaszubach. Jeśli chcecie przeżyć przygodę, a przy tym poznać serce Kaszub, musicie przyjechać na spływ kajakowy rzekami i jeziorami tej krainy.

Sprawdź koniecznie naszą ofertę.

PS. Niebawem startujemy również z oferta OFF-ROAD’u na Kaszubach, a także własnymi domkami letniskowymi.

 
 

Opinie

SZERYFOO Spływy Kajakowe
4.7
Na podstawie 86 opinii
powered by Google
D BartoszD Bartosz
16:18 06 Jul 24
Raczej nie jest to komercyjna rentalownia kajakowa. Płynęliśmy Wdą początek czerwca Lipusz-Tlen i raz że piękna trasa, dwa że Darek swój chłop (chociaż tylko tak się mówi hehe;) kajakarz i rzekę sprząta :)Polecam, jeśli nie szukasz jednodniowego szybkiego strzału na 3h :)
Anton KorbutAnton Korbut
16:34 05 Jul 24
Marek CzajkaMarek Czajka
06:33 30 Jun 24
Trasa super da się przepłynąć nawet z kilkuletnim dzieckiem. Właściciel super sympatyczny wszystko wytłumaczył. Polecam, najlepszy na Kaszubach!!!!! 10/10Pozdrawiam. Do zobaczenia.
Kuba RybickiKuba Rybicki
06:26 23 Jun 24
Katarzyna PałubickaKatarzyna Pałubicka
14:47 29 May 24
Jak na kajaki- tylko tutaj!
Szymon HSzymon H
11:26 05 Feb 24
Elmundo DelawegaElmundo Delawega
18:58 01 Dec 23
Najlepsza wypożyczalnia na Kaszubach
Roman SzawłowskiRoman Szawłowski
14:09 12 Sep 23
Dariusz KabatDariusz Kabat
13:47 10 Sep 23
Profesjonalnie, duży wybór kajaków, urokliwe miejsce i znajacy sie na rzeczy Darek, polecam zdecydowanie Dariusz.K
Alex TrojanAlex Trojan
11:29 21 Aug 23
Wpłynęła z panem Dariuszem dwa razy raz z Lipusza i raz do Lipusza. Ta druga trasa zdecydowanie trudniejsza - mnóstwo chaszczy, zarośli - świetna przygoda dla miłośników survivalu.
Kamil T.Kamil T.
08:58 26 Aug 22
Super sprawa, świetna okolica i pozytywny właściciel. Spływ dość łatwy ale z fajnymi dodatkami typu powalone drzewa pod którymi trzeba się lekko przecisnąć lub wcelować w przelot :)
Adrian W.Adrian W.
20:22 10 Jul 22
Pan Darek organizuje spływy na najwyższym poziomie i dba o każdy najmniejszy detal. Człowiek, który robi to z sercem. Na polu namiotowym jest pełna infrastruktura związana z rozrywką i rekreacją, a także sanitarna. Polecam wszystkim!
Arek (Gdańsk)Arek (Gdańsk)
10:28 25 Jun 21
No … trasa całkiem całkiem. Działo się. Pierwszy raz ganiałem za puszka z piwem po kajaku a każda próba jego skosztowania kończyła się lądowaniem na poboczu. Po drodze kilka wywrotek i ze dwa dziurawe kajaki widziałem. Kilka przewróconych drzew utrudniało spływ ale generalnie ok - ja cały i suchy dopłynąłem :)No może tylko kogoś brakowało… ;).
Wojciech KolińskiWojciech Koliński
20:14 08 Sep 19
SZERYFOO Spływy Kajakowe to doskonała propozycja dla osób lubiących aktywnie spędzać czas. Łączy w sobie wycieczkę z pięknymi widokami na łonie natury oraz rozwija koordynację ciała. Możliwy jest spływ kilkoma trasami po wcześniejszym ustaleniu. Dowóz i odbiór z punktu startu i końca trasy. Właściciel jest bardzo miły i pomaga chętnie jeżeli potrzebna pomoc. Jest możliwość spływu z przewodnikiem. Sprzęt jest w dobrym stanie. Polecam i na pewno jeszcze nie raz tu wynajmę kajaki. Trasa Wdą z Lipusza do Czarliny średnio wymagająca.
Leszek KrygierLeszek Krygier
21:26 11 Jun 19
Jak kajaki to tylko do szeryfa szeryfa xD
Jerry WindJerry Wind
17:49 02 Jan 19
Szeryfoo jak najbardziej!!!
Tomasz StasiakTomasz Stasiak
08:01 19 Aug 18
Było świetnie! Zdecydowanie polecam!!! Genialna opcja spędzenia wolnego czasu w gronie znajomych :D
Nasza grupa bardzo zadowolona z niedzielnego spływu. Dziękujemy i pozdrawiamy! Polecam w 100%
Dorka EsDorka Es
16:55 10 Dec 17
js_loader

Wierzyca 30.03 – 01.04.2013

3 kwietnia, 2013

I już po spływie, ciężko ale było warto się pomęczyć, rzeka naprawdę piękna (bynajmniej mi się bardzo podoba) nastawiliśmy się na spokojne płynięcie bez większych przeszkód ale niestety rzeczywistość była inna, szybki nurt, dużo zwałek i problemy z przenoskami przy elektrowniach (z pewnością trochę okres w którym płynęliśmy – święta Wielkanocne – nam nie sprzyjał, pracownicy elektrowni mieli wolne i musieliśmy obchodzić ogrodzenia i tereny należące do elektrowni), najgorsza była w Starogardzie Gdańskim ale od początku : rozpoczęliśmy w miejscowości Stawiska tuż za jazem 30.03.2013 o godz. 7.30 , po dopłynięciu do elektrowni w Nowej Kiszewie przyszedł Pan i nas op…dzielił, że wysiada się na lewym brzegu a nie tu, na pytanie czy możemy tylko przenieść kajaki odpowiedział „ Kto to pływa o tej porze ?” ale się zgodził, jeszcze przechodząca drogą Pani skomentowała czy nas nie pogięło, uśmiechaliśmy się grzecznie i dalej na wodę, płynąc dalej podziwialiśmy piękne zimowe widoki, pokonując kolejne zwalone drzewa, krzaki i przenoski  Dotarliśmy do pola biwakowego w miejscowości Czysta Woda ale  otwarta przestrzeń, brak dostępu do opału – postanowiliśmy płynąć troszkę dalej szukając dogodnego miejsca, po ok. 1 km przy ambonie na lewym brzegu znaleźliśmy schronienie wśród młodych sosen – rozbiliśmy obozowisko coś po 18, po przepłynięciu ok. 48 km. Rano pobudka o 5.30 w miejscu ogniska po ,rozgarnięciu popiołu rozpaliłem ogień od wczorajszego żaru, śniadanie pakowanie i po 7 byliśmy na wodzie. Dopłynęliśmy do elektrowni w Czarnocińskie Piece i znów teren zamknięty , ogrodzony , szybki rekonesans i przeciskamy się pomiędzy stroma skarpą a  ogrodzeniem, docieramy do zabudowań i tu wychodzi do nas sympatyczny Pan i się dziwi czemu się tak męczymy – „na bramie jest łańcuch ale chyba jest otwarta”, podchodzimy – faktycznie i w śmiech, zresztą mówi dalej „co prawda mam wolne, mieszkam tu obok, tam przy furtce jest taki przycisk i jak zadzwonicie to dzwonek dzwoni mi w domu”, bez problemu przepuszcza kajakarzy przez teren elektrowni, nabraliśmy wody pitnej w bańki i dalej na wodę, w dalszym ciągu zwałki, szybki nurt, po czasie rzeka się uspokaja i widać że zaczynamy zbliżać się do kolejnej elektrowni bo rzeka zamienia się w większe rozlewisko, nagle zaczyna się robić przed nami jakoś tak dziwnie wszędzie biało, płyniemy dalej – no tak lód , rzeka cała skuta, widzimy, że skręca w lewo – więc decyzja – musimy dobić do brzegu, wyjść na górę i zobaczyć dokąd sięga lód, którędy i w jakim kierunku przeciągnąć kajaki, dobiliśmy z lewej strony, pokonaliśmy kilkaset metrów w górę i co – rzeka faktycznie skręca w lewo ale potem omija cypel i kręci ostro w prawo a co najgorsze na całości jest zamarznięta, więc w kajaki na druga stronę przebijamy się przez 30 m lodu do brzegu, przeciągamy kajaki po lodzie przy brzegu, znów w górę na nasyp z torowiskiem kolejowym i  ujrzeliśmy upragniony widok płynącej rzeki, jeszcze przeciągamy kajaki drogą między torami a lasem i wodowanie pod wiaduktem. Dopływamy do Starogardu Gdańskiego, zostajemy obrzucani śnieżkami przez niesfornych młodzieńców (jeden nawet rzucił się za nami w pościg) na szczęście chłopaki mieli problemy z kalibracją celownika i nas nie trafili, dalej dopływamy do jazu – ale jak tu wyciągnąć zapakowane kajaki – wysokie betonowe nabrzeże i barierki, dalej chodnikiem i przez ruchliwą drogę – nie ma szans, decyzja płyniemy odnogą kanałem w prawo – zobaczymy co będzie, dopływamy do elektrowni a tu podobnie żadnego normalnego miejsca aby wydostać kajaki z rzeki – droga chociaż mniej ruchliwa i drabinka jest by wyjść na brzeg, decyzja tu się przebijamy dalej, sznurkami przywiązujemy po kolei kajaki i w czwórkę wyciągamy, po zwodowaniu tuż za mostem i przepłynięciu ok. 200 m napotykamy na ok.50 cm próg – no co płyniemy pierwsi (my mamy kajak polietylenowy a chłopaki z drugiej łódki laminat) i zobaczymy co będzie – spoko dało się bez strat, wypływając ze Starogardu  „rozkoszujemy” się  wszechobecnym i trudno określonym zapachem oraz widokiem różnego rodzaju odpadów – szybko wiosłujemy aby dalej stąd spływać. Dopływamy do elektrowni w Kolinczu, znów nikogo w elektrowni nie ma, rekonesans – prawą strona łatwo ale niżej zamarznięte starorzecze z lewej zamknięte ogrodzenie, miejscowy tłumaczy, że lewą strona mamy iść drogą  i dojdziemy do rzeki – fakt kilkaset metrów, w tym miejscu opuszcza nas mój kompan z kajaka, wraca do domu na święto z rodziną a ja płynę dalej sam. Płynąc dalej rozglądamy się za miejscem na nocleg – może przy następnej elektrowni w Klonówce. Płynąc sam odskoczyłem kawałek do przodu – jakoś samemu łatwiej udawało mi się pokonywać kolejne przeszkody, nagle z tyłu słyszę głośne krzyki – nie wróżyło to niczego dobrego, pod prąd nie było szans upłynąć wiec dobijam do brzegu, wiosło w garść i biegnę przed siebie w poszukiwaniu kompanów, wyszukujemy się okrzykami, zastaje ich w wodzie próbujących wyciągnąć kajak z wody (przypadkowa wywrotka – zaczepili gałęzią o worek przymocowany na rufie a nurt był w tym miejscu naprawdę szybki). Nie ma na co czekać rozbijamy biwak, rozpalam ognisko aby chłopaki szybko się ogrzali – na szczęście w tym miejscu była zwalona potężna sosna na nasz brzeg więc opału było pod dostatkiem. To był najcięższy dzień z całej wyprawy, pokonaliśmy prawie 47 km w ok. 9 godzin. Następnego poranka niestety nie mogłem wykorzystać pozostałości ogniska z poprzedniego dnia – spadło za dużo śniegu ale udało się rozpalić nowe, pakujemy się i przed 8 znów byliśmy na wodzie. Pierwszy odcinek do Pelplina 20 km zrobiliśmy w 4 godziny – chłopakom spadło morale, zwątpili, że uda się nam dopłynąć do Gniewu, mówię im „spoko nie ma ciśnienia płyńmy ile się da i zobaczymy jak będzie”, ja tez przecież płynąłem sam w dwójce a do pokonania tego dnia mieliśmy 50 km i nie wiedziałem czy podołam. Następne 10 km pokonaliśmy w nieco ponad 1 godzinę, pojawiła się nadzieja – może jednak się uda – jeżeli nie będzie trudnych przeszkód, pokonaliśmy ostatnią już chyba morderczą przenoskę przy elektrowni w Stockim Młynie i na wodę, dalej było już dobrze, tępo ok., pogoda w miarę. O 17 wpływaliśmy na Wisłę – wyglądała jak morze, nieźle wiało, fala była naprawdę jak na morzu – jak nas trochę pobujało szybko dobiliśmy do brzegu – odechciało  nam się  w tych warunkach po Wiśle pływać. Podsumowując spływ się udał, cel został osiągnięty, rzeka okazała się wymagająca nie taka łatwa z szybkim nurtem i przeszkodami a przenoski były załamujące, za to widoki, przyroda, zwierzęta (w wodzie na lądzie i powietrzu) wynagradzały trud i wysiłek (oprócz wspomnianego Starogardu) , widzieliśmy na przykład pływającego lisa (żywego), stado (tak ze 20 sztuk) jeleni biegnących po stromym zalesionym zboczu, sowę, wydrę, dzika (na szczęście nie w pobliżu obozowiska) i wiele, wiele innych a co pocieszające są już bociany i to czarne też, więc wiosna panowie nadchodzi wielkimi krokami. Jakby ktoś szukał fajnej rzeczki na spływ jedno lub kilkudniowy z czystym sumieniem śmiało polecam rzekę Wierzyce.

W spływie udział wzięli :

Kajak  Komfort II (laminat)

Seweryn (Sewer) Lipiński

Adrian (Adi) Lipiński

 

Kajak DAG Biwok  (polietylen)

Daniel  Ebertowski

Darek (szeryfoo)  Ebertowski

 

Link do kilku fotek  Wierzyca 30.03 – 01.04.2013